Jestem świrem

blog niecodzienny

Czekanie na dąb

Przez zdecydowaną większość mojego życia mieszkałem w dużym mieście. Tam też się urodziłem. Dzieciństwo na starówce, potem kilka wynajmowanych miejsc, a w ostatnim okresie wielkomiejskiego okresu, blokowisko na obrzeżach miasta, które jeszcze kilka lat wcześniej było wsią poza jego granicami. To ostatnie lokum miało powierzchnię niecałych 33m2, kuchnię, do której wchodziło się przez jedyny pokój i balkon (balkonowe drzwi… bez balkonu).

Czasami marzyłem o tym, żeby zamieszkać w domu na wsi, móc usiąść przy kominku i robić to, co lubię i co daje mi satysfakcję. Zmieniłem jedno z największych miast w Polsce, na małe miasteczko, choć zawsze zarzekałem się, że albo metropolia albo wieś „zabita dechami”.

Wyszło inaczej, choć tylko na jakiś czas. Po czternastu latach w małomiasteczkowej rzeczywistości, w skutek różnych zbiegów okoliczności  i przypadków, osiadłem na wsi. Do najbliższego sklepu jest kilka kilometrów, ruch na drodze przy domu niemalże zerowy, a na spacerze częściej tu spotkasz sarnę niż człowieka… jest nieprawdopodobnie pięknie.

Jeśli spodziewasz się, że w tym miejscu nastąpi opis, w jaki sposób możesz doprowadzić do zmiany swojego dotychczasowego życia, muszę Cię rozczarować. To gdzie dziś jestem i to, że teraz jestem szczęśliwy nie było zaplanowane. Nie dążyłem do tego za wszelką cenę. Tam gdzie byłem, zawsze żyłem tak, jakby nic nigdy nie miało się zmienić. W kluczowych momentach tego, co dotychczas za mną, podejmowałem decyzje, dzięki którym coś zmieniałem, ale bez wyrachowania i kalkulowania. Czułem po prostu, że tak właśnie powinienem zrobić. Zadziwiające jest to, że im mniej się „napinamy” i staramy, wszystko zaczyna się układać i to często lepiej niż moglibyśmy przypuszczać…

Czasami ludzie mówią; „Los tak chciał”. Nie wierzę w los. Nie słyszałem jeszcze, żeby zmienił życie komuś, kto każdego dnia siedzi na tyłku i nic nie robi. Czasem trzeba zamknąć za sobą drzwi, ale zanim to się zrobi, trzeba je otworzyć aby móc przez nie wyjść.

Jak powiedziała mi kiedyś bardzo mądra dziewczyna: „Są dwa sposoby na to, żeby znaleźć się na wierzchołku dębu. Jeden, to usiąść na żołędziu  i czekać. Drugi, to wspiąć się na drzewo”.

Znając siebie i swoją nienachalnie optymistyczną naturę, nie podejrzewałem, że kiedyś to napiszę ale… wierzcie mi, marzenia się spełniają!

Świr.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o