Jestem świrem

blog niecodzienny

Koniec wakacji

– Wiesz, Mirek wrócił wczoraj z “Kanarów”…
– I co?
– Super! Bardzo zadowolony, jeszcze z nim nie rozmawiałem…

Ta zasłyszana kilka tygodni temu wymiana zdań rozbawiła mnie do łez. Pamiętam czasy, kiedy wyjazd nad Bałtyk był czymś absolutnie ekskluzywnym. Dzieciaki spędzały wakacje u babć na wsi (gdzie często zamiast odpoczywać pomagały przy żniwach), nad jeziorem w najbliższej okolicy lub po prostu na własnym podwórku. Wyjazd nad morze to było naprawdę coś! Oczywiście były jeszcze wczasy w Bułgarii i Jugosławii, ale kto mógł sobie pozwolić na taki luksus?

Dziś, wyjazd do Władysławowa, Mielna czy Ustki uważany jest za coś normalnego i na nikim nie robi wrażenia perspektywa 14 dni pobytu na naszym wybrzeżu. Szkoda. Szkoda, że Ci którzy wyruszają na wakacje w różne zakątki świata, nie decydują się na pozostanie w kraju.

W pewnym hotelu w X, do klucza od pokoju, przymocowany był na stałe (?) kluczyk do klimatyzacji. Chodziło o to, aby opuszczając pokój, nie pozostawiać włączonej klimatyzacji. Polski turysta nie z takimi jednak rzeczami umie sobie poradzić – jesteśmy narodem bardzo pomysłowym. Nie w tym nawet rzecz, że Pan Zbyszek, w zaciszu swojego pokoju, przy pomocy sztućców wyniesionych wcześniej z restauracji, poradził sobie z rozłączeniem pary kluczyków. To nie jest najgorsze! Pan Zbyszek musi się pochwalić i chce aby jego dokonanie zostało docenione! Idzie więc do hotelowego basenu i do swojego krajana którego zauważył po drugiej stronie błękitnej tafli wody krzyczy:

– Ty, Stachu! (panowie po pierwszym wieczorze przy barze są na ty) Zobocz!
Tu w geście triumfu prezentuje wszystkim zebranym breloczek z jednym tylko kluczykiem.
– Jak żeś to zrobił??? Pan Staszek patrzy na kolegę z niekłamanym podziwem co bardzo podoba się autorowi racjonalizacji.
– Postawisz flaszkę to Ci pokaże jak, hehehe…

Pan Stanisław postawi oczywiście “flaszkę” panu Zbyszkowi. Oczywiście umownie. Obydwaj mają wykupioną opcję “all inclusive”, więc mogą sobie stawiać do upadłego. Tę metodę przetestował poprzedniego wieczoru trzeci z naszych rodaków. Nie zdążyli poznać
jego imienia, bo nie doczekał “brudzia” i zasnął na barze. Przez pozostałych dwóch został więc ochrzczony jako “słabiak”. Nie to co nasi bohaterowie! Oni wiedzą jak przygotować się do wieczoru. Ten szwedzki stół to niegłupia rzecz!
– Możesz – rozumisz mie – se ze trzy obiady nałożyć i nikt Ci złego słowa nie powie! A i jeszcze coś. Czasem “na śniadaniu” masz piwo za darmo – lejesz se ile chcesz. Ja tam więcej niż dwa nie biore bo mnie potem muli. Wolę coś konkretnego. Tym razem pan Stachu mógł coś nie coś podpowiedzieć Panu Zbyszkowi…

Wieczorem kiedy obydwaj spotkali się w barze narzekali na zbyt mocne słońce które sprawiło, że ich skóra przybrała kolor bordowy. Wiadomo przecież, że te wszystkie kremy i balsamy to dla bab. O ile innym nie przeszkadza to, że dwóch czerwonych gości przy barze cierpi na skutek udaru, to nie pozostają już obojętni na to, że na temat dezodorantów i kąpieli obaj mają takie samo zdanie jak te dotyczące kosmetyków z filtrem UV. Zatem przestrzeń wokół kolegów powoli się wyludnia… Pozostaje w zasięgu ręki tylko barman. Ten niestety nie ma wyjścia. Minę ma nietęgą, bo wie, że będzie musiał mieć z nimi do czynienia długo i często…

I jeszcze tylko pan Staszek – jako bardziej znający się na tych sprawach – mrugnie do barmana porozumiewawczo i powie:
– Tylko Panie starszy, tego dżina to lej tak konkretnie, wody to się mogę w domu napić , hehehe
– hehehe – wtóruje mu towarzysz.
– hehehe – dołącza się barman dla którego zrozumiałe było tylko to co powtórzył.

Czy jest mi wstyd za swoich rodaków? Tak – jest.

p.s. Następnego dnia pan Zbyszek wstał wcześniej od pana Staszka. Było jednak na tyle późno, że nie zdążył na śniadanie. Na szczęście było jeszcze darmowe piwo. Wypił trzy i poczuł się lepiej. Na chwilę. Zmuliło go.

KOMENTARZE:

No tak, nażreć się nachlać się- to jest sens życia. Tez coś takiego widziałam. Zastanawialiśmy się jak można przyjść na śniadanie czy kolację na 2 godziny, siedzieć i żreć, żreć, chlać chlać, ale widocznie można.
~dor.baj. 2011-09-26 09:54

ja na pierwsze w życiu wakacje pojechałam po obronie pracy mgr! wcześniej nie było stać mnie ani rodziców na takie luksusy… ech.. czasy..
~afro 2011-10-03 17:36

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o