Jestem świrem

blog niecodzienny

Strach myśleć

Poprosiłem o dołączenie do grupy na fb, która zrzesza ludzi pamiętających czasy prehistoryczne (dla dzieciaków) i zupełnie niedawne dla mojego pokolenia. Przyjęto mnie. Grupę głównie czytałem. Zazwyczaj królowały tam teksty z cyklu: „Twój ulubiony aktor?”, „Jakie słodycze jedliście?”, „Czy pamiętacie taką piosenkę?” itp.

Przeglądałem posty raz z większym raz z mniejszym zainteresowaniem, aż zobaczyłem pewną ilustrację…

Obrazek składał się z dwóch zdjęć. Na pierwszym – oznaczonym datą 1917 – matka bije kilkuletnie dziecko na oczach dwojga jego kolegów lub rodzeństwa. Na drugim, sygnowanym rokiem 2017, ojciec mówi do swojego synka (choć ten siedzi z założonymi rękami i nic nie robi): „Brajanku, proszę cię przestań”, na co chłopczyk odpowiada: „Spierdalaj”.

Zobaczyłem to i do głowy przyszło mi jedyne możliwe pytanie: „Co autor miał na myśli”?

Jednak dopiero po przeczytaniu komentarzy pod tym czymś, zacząłem zastanawiać się, czy dołączenie do tej grupy było na pewno dobrym posunięciem…

„Niestety….takie są obecnie realia….”

„To były dobre czasy.”

„Bo teraz jest bezstresowe wychowywanie dzieci, Przynajmniej, Kiedyś wiadomo było za co się dostało i człowiek na prostą wyszedł a teraz co to się dzieje., właśnie takie realia jak natym zdieciu jak żeś cię chcieli tak macie.”

„Tamte czasy byly super dzisiejsze dzieci mysla ze wszystko moga mieć”

„To jest fakt,dzisiaj mlodzi ludzie i dzieci nie maja za grosz szacunku dla rodzicow i starszych osob”

„Obrazek mówi wszystko o obecnej sytuacji. Co tu więcej pisać. Wszystko się przewróciło na łeb!!”

Zachowałem oryginalną pisownię wypowiedzi, choćby po to, żeby pokazać, że komentujący nie dość, że mają coś „wartościowego” do powiedzenia, ale jeszcze „co najmniej za grosz” szacunku do mowy ojczystej.

Szanowni komentatorzy! Wybaczcie, ale nie wierzę w wasze ideały. Kiedy miałem naście lat, od starszych słyszało się o tym jak beznadziejnym pokoleniem jesteśmy. Oni słyszeli to samo od swoich rodziców, cioć, wujków etc. I tak to trwa odkąd świat istnieje. Kiedy na mnie narzekano, myślałem sobie, że zrobię wszystko aby nie być kiedyś takim na wszystko (a zwłaszcza na młode pokolenie) narzekającym grzybem i… udało mi się to!

Zastanówcie się wypisując takie brednie o kim piszecie? O swoim synu, wnuczku, siostrzeńcu, bratanku? Pewnie nie! Oni są super! Na czym opiera się wasza wiedza? Na paradokumentach, które nastolatków albo żenują albo rozśmieszają do łez? Może choć przez kilka minut sami z sobą bądźcie szczerzy i przypomnijcie sobie wszystkie swoje grzeszki z dzieciństwa i okresu dorastania…

Czy każdy z was w tym czasie był święty? Czy pamiętasz jak za garażem popalałeś z kolegami kupione na spółkę papierosy? Czy przypominasz sobie jak próbowałeś alkoholu, a potem bałeś się, żeby rodzice go nie wyczuli? A jak przy pierwszej nadarzającej się okazji próbowałeś „dobierać” się do dziewczyny, która wtedy bardzo ci się podobała? Nie wierzę też w to, że nie mówiłeś źle o nauczycielach, którzy dawali ci złe oceny lub byli wymagający. Jak ich wówczas określałeś? Z szacunkiem? Czy wiekowa, zgorzkniała sąsiadka była osobą, której spieszyłeś z pomocą, czy raczej mówiłeś o niej w niewyszukany sposób, czy też wspólnie z kolegami nadawałeś jej przezwisko i śmiałeś się z niej? Ile razy zdarzyło ci się jechać autobusem czy tramwajem i być tak bardzo skoncentrowanym na widoku za oknem, żeby nie zauważyć starszego człowieka, który liczył na ustąpienie miejsca? Jak często kłóciłeś się z rodzicami i jakich sformułowań wtedy używałeś? Czy nigdy nie byłeś na wagarach?

Nie chcę brnąć dalej i zadawać kolejnych pytań. Jeśli choć przez moment wróciłeś do tamtych lat i stwierdziłeś, że żadne z tych pytań cię nie dotyczą, to ci po prostu nie wierzę. Jeżeli uzmysłowiłeś sobie, że jednak nie byłeś taki doskonały, to może zweryfikujesz swoje zdanie na temat obecnego pokolenia. Tak , jak w każdym, są lepsi i gorsi. Najważniejsze, żeby nie gloryfikować siebie i nie generalizować potępiając wszystkich obecnych, nastolatków i młodszych.

Znam całą masę mądrych, wrażliwych dzieciaków, w których wierzę. Wierzę także w to, że dzięki ludziom, którzy widzą w nich wartości, nowa rzesza dorosłych będzie mądrzejsza niż pokolenie, do którego (chcąc nie chcąc) należę.

W 1969 roku Zenon Wiktorczyk napisał słowa a Seweryn Krajewski muzykę. Tak powstała piosenka „Co z nas wyrośnie”, nagrana przez zespół „Czerwone gitary”, której tekst wklejam poniżej. Może spójrzcie na to wszystko bez takiego kategoryzowania i mniej czarno – biało.

Państwo nawet nie uwierzą,
Jak dziś trudno być młodzieżą,
Gdy dyskusja na nasz temat groźna wre.
Wypowiada się socjolog,
Ciocia i psychopatolog,
ZMS i ktoś z MO i z ZHP.

Krzyczą chórem: “Dać im burę!
Za te włosy, za te głosy, za te szatki,
Za te grzywki za zagrywki, za prywatki,
Za gitary na dodatek elektryczne,
Za kolana nastolatek magnetyczne!”
Siła złego i dlatego

Przedwojenna młodzież bardzo nas nie lubi,
Huczy basem na nas, huczy raz po raz.
I w domysłach ta eks-młodzież wciąż się gubi,
Co wyrośnie, co wyrośnie kiedyś z nas?

A nas samych to pytanie trapi mocno,
Bo nie wiemy, co też może z nas wyrosnąć,
I co robić, by nauki nie szły w las,
Bo strach myśleć, co wyrosnąć może z nas!

Dla nas starsi – też zagadka,
Więc prosimy kiedyś dziadka,
By wyjaśnić tę zagadkę zechciał nam:
“Powiedz dziadku, z prawdą w zgodzie,
jaka też to była młodzież,
ta w gatunku przedwojennym – oceń sam.”

Dziadek miękko machnął ręką:
“Lambeth-walki, five o’clock, co dzień jazzy,
i w kawiarniach, przy pół czarnej, każda z każdym,
na dansingi z rekolekcji uciekali
I się w tangu bez obiekcji przytulali.”
Siła złego – więc dlaczego

Przedwojenna młodzież bardzo nas nie lubi?
Czemu huczy na nas basem raz po raz?
I w domysłach się eks-młodzież czemu gubi,
Co wyrośnie, co wyrośnie kiedyś z nas?

p.s. Grupę opuściłem i wyłączyłem jej obserwowanie po kilku dniach. Najpierw ktoś umieścił zdjęcie, na którym zomowcy celują z armatek wodnych do protestujących w czasie stanu wojennego i dodał komentarz:

„Dawniej to były dyngusy! Żadnych smartfonów. Sama radość!”

Przewinąłem stronę trochę niżej i przeczytałem, że Polacy nie życzą sobie w swoim kraju m.in. „żydofilstwa”. Smutne. Jedyne co pozostaje, to wkleić zakończenie piosenki „Czerwonych Gitar”

Świr.

To pytanie już nas samych martwi mocno,
Bo widzimy, co – niestety! – z nich wyrosło!
Więc poprawmy się co żywo, póki czas,
Bo strach myśleć, co wyrosnąć może z nas!
Więc poprawmy się co żywo, póki czas,
Bo strach myśleć, co wyrosnąć może z nas!

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o