Jestem świrem

blog niecodzienny

Argumenty nie do poBICIA

Wczoraj przeglądając jedną z grup na Facebook’u z PRLem w nazwie, natknąłem się na post pt.: „Tak wyglądało moje bezstresowe wychowanie”. Ilustrowało go stare zdjęcie, które umieszczam poniżej. Zacząłem czytać i coraz szerzej otwierałem oczy…

Okazało się, że zdecydowana większość grupowiczów była bita w dzieciństwie i uważa, że było to bardzo dobre i dzięki takim „metodom wychowawczym” są dziś dobrymi ludźmi. Oczywiście, w odróżnieniu od obecnego pokolenia.

„najwiecej pasek od spodni był w robocie a w szkole długa linijka albo kijek z parku , iiiii nigdy nie miałem nawet wezwania na policje i potrafie ludzi uszanowac”

„Teraz to jest odwrotnie!. NOWOCZEŚNIE!. Brak słów!”

„Wraz ze zanikiem tych czasów zaniknęły szacunek dla rodziców, dla nauczycieli, dla policji, dla starszych. […]. Kiedyś dostałeś od nauczyciela to nie przyznaleś się w domu bo matka albo ojciec poprawili. Dzisiaj rodzice robią dym, że ich dziecko jest święte a to nauczyciel sobie nie radzi.”

„No i co się stalo? Ja kleczalam dodatkowo na grochu… Skutek – szacunek… Dla rodziców, starszych itp. I dobrze mi w z tym, jestem wdzięczna rodzicom na takie wychowanie…”

To tylko niektóre komentarze. Pisownia oryginalna.

Zastanowiło mnie, jak to możliwe, że dziś są jeszcze ludzie, którzy uważają, że w biciu dzieci nie ma niczego złego, a wręcz odwrotnie! Jak można używać argumentów, że dzięki przemocy wyrosło się na dobrego człowieka? Czy dobry człowiek bije młodszych i słabszych? Jeśli dopuszcza kary cielesne wobec własnego potomstwa, to pewnie bije też swoje zwierzęta, czyż nie? Jak doskonale wiadomo (?) przemoc rodzi przemoc, a dzieci wcześniej czy później zamiast postępować, jak każą im rodzice, będą ich po prostu naśladować. Czytałem coraz to nowe komentarze, podobne w treści do zacytowanych i patrząc na zdjęcia ich autorów pomyślałem, że są już w wieku, w którym najprawdopodobniej część z nich ma już wnuki. Napisałem więc na grupie post takiej treści:

„JAK CZĘSTO BIJESZ SWOJE WNUKI I ZA CO?”

Świadomie użyłem takiego sformułowania, które zakłada, że wnuki są bite.

Jeśli bowiem cała masa członków grupy chwali takie postępowanie, to chyba nie ma sensu pytać: „Czy bijesz wnuki?”.

No i się zaczęło…

„Dawno nie widziałem głupszego pytania”
„Boże mój.. Co za pomysły… Chyba by mi reka odpadła gdybym biła wnuków..
„Nigdy…”
„Też coś…w życiu”
„To na poważnie…? Bo jeśli tak to nic tylko zgłosić odpowiednim władzom…”
„Nie stosuje przemocy! Przemoc to oznaka bezradności”
„Wnuki są do przytulania i rozpieszczania”
„Wnuki to się kocha i rozpieszcza a nie bije”
„Wnuki sie kocha a nie karze czy bije.”
„Od kiedy bije się wnuki, ( dzieci?)”
„Wszystko im tłumaczymy i dajemy radę”

Ucieszyłem się, bo pomyślałem, że nie wszyscy w tej grupie mają chore poglądy na ten temat. Zastanawiałem się jednocześnie, czy nie jest tak, że zasada „nie biję” dotyczy tylko wnuków. Czy ci, którzy tak oburzyli się moim pytaniem, nie bili kiedyś własnych dzieci i do dziś uważają, że nie robili im nic złego. Tym rozmyślaniom towarzyszyły mi pojawiające się co chwilę kolejne komentarze. Jedni wysyłali mnie do psychiatry, inni nazywali dupkiem, pajacem, głupkiem, zjechanym gościem, debilem… a jakaś pani chciała się koniecznie dowiedzieć „ile razy w tygodniu tłukę żonę żeby się nie rozbestwiła”. Jeden z panów zaproponował wizytę u psychiatry, inny stwierdził: „Ty to żeś się z małym zamienił na głowę”, a kolejnych dwóch chciało uzyskać informację „jak często walę łbem o mur?” oraz „Czy mnie pojebało i czy biję słabszych?”.

Miałem to gdzieś. Jak powiedział kiedyś Stefan Kisielewski: „Polemika z głupotą niepotrzebnie ją nobilituje”.


„Często myli się wychowanie z bezstresowym wychowaniem”

To zdanie w trakcie „dyskusji” napisała jedna z grupowiczek i bardzo mnie ono ucieszyło. Oczywiście pozostało bez echa. Szkoda, bo to cała prawda. Jeśli kiedykolwiek rozpoczyna się dyskusja na ten temat, to na jednej szali jest „wychowawcze bicie”, a na drugiej „bezstresowe wychowanie”, tak jakby nie było niczego więcej.

Znam przypadek dzieciaków z jednej klasy. Troje uczniów było bite. Słabo się uczyli, byli wycofani, często wstydzili się zabrać głos. Byli sfrustrowani i agresywni. Ktoś może powiedzieć, że „po prostu tacy byli”, a ja jestem przekonany, że gdyby dorastali w innym domu byliby zupełnie inni.

Już chciałem opuścić tę grupę i wyłączyć jej obserwowanie, kiedy pokazał się komunikat, że nie mam uprawnień, do jej oglądania. A więc grupa wyłączyła mnie… Na jedno wyszło.

Świr.

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
SwirJuzia Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Juzia
Gość
Juzia

Świetny tekst! Zgadzam się w 100%. Brak argumentów nie upoważnia do bicia i agresji. Dzieci i zwierzęta są bezbronne wobec “niby” dorosłych… ludzi. Co dobrego może wynikać z bicia słabszego??? Nie pojmuję, jak można być dumnym z tego, że kiedyś było się bitym i poniżanym….? Przypomnij sobie “dorosły” CZŁOWIEKU, co WTEDY czułeś…